e-wonsz

Jest z nami od: 2017-08-31 14:00:07
Ostatnie logowanie: 2019-03-23 19:20:07
Opublikował wiedzy: 1124
Data urodzenia: ukryta
Kilka słów o mnie: -
Jeśli za długo będziesz się wpatrywał w ten obrazek, stanie się on całkowicie szary! Przekonajcie się sami
Wszyscy uwielbiamy iluzje optyczne, jednak ta przedstawiona dzisiaj jest szczególnie ciekawa. Zacznijmy może jednak od samego eksperymentu, a potem przejdziemy do wytłumaczenia: co, gdzie, jak i dlaczego. Widzicie ten obrazek u góry? Waszym zadaniem będzie teraz zbliżenie się nieco do ekranu waszego komputera (czy też telefonu) i wpatrywanie się w malutką kropkę umieszczoną na środku obrazka. Ważne jest, abyście w tym czasie nie mrugali. Gotowi? W takim razie do dzieła! 

Pewnie zauważyliście, że kolory i kształty dookoła zaczęły powoli zanikać, a wy sami po czasie widzieliście tylko szary kwadrat (lub też biały - to zależy). Skąd jednak podobna reakcja? Taki stan zapewne utrzymywał się do momentu, aż nie mrugnęliście lub popatrzyliście w inne miejsce, po czym wasz wzrok znów wrócił na obrazek. Nie powinniście panikować! To normalne! A nazywa się zanikaniem Troxlera. 

Nazwa tego zjawiska wzięła się od człowieka, który opisał je po raz pierwszy. Był to Ignaz Troxler - fizyk, polityk oraz filozof mieszkający w Szwajcarii w XIX wieku. Jego kariera była dość zawiła, jednak znany jest on głównie właśnie z wielu teorii dotyczących iluzji optycznych. 

Zanikanie Troxlera ma wiele wspólnego z pewnym mechanizmem, dzięki któremu ludzki mózg radzi sobie z nadmiarem informacji dookoła - mowa o tzw. przetwarzaniu selektywnym. W skrócie chodzi o to, że w sposób dla nas nieświadomy nasz mózg filtruje pewne informacje w taki sposób, abyśmy mogli skupić swoją uwagę na rzeczach najbardziej istotnych.

Ma to oczywiście związek z naszą burzliwą ewolucją. Kiedy w zamierzchłych czasach nasi przodkowie musieli unikać drapieżników czających się w zaroślach, mózg musiał w jakiś sposób pozwalać praktycznie wyłączać pewne partie obserwowanego terenu, aby człowiek mógł skupić się na konkretnym obszarze. Dzieje się to oczywiście do momentu, aż na wyłączonym obszarze nie zajdzie jakaś zmiana. Jeśli kolory zmieniłyby swoją barwę lub kształt, to na pewno od razu zaczęlibyśmy znów postrzegać cały obraz tak, jak na samym początku. 

Selektywne przetwarzanie jest nieco łatwiej dostrzegalne w przypadku innych zmysłów. Na przykład kiedy zaaplikujemy jakieś perfumy na swoje ubranie lub ciało, to na ogół czujemy je bardzo dobrze przez pierwsze kilka minut, po czym nie zwracamy już na nie uwagi. Kiedy jednak powącha nas ktoś inny, niemal od razu wyczuje intensywny zapach bijący od nas. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 04 marca 2019 o 18:03 przez e-wonsz
Źródło: https://www.iflscience.com/brain/the-science-behind-an-optical-illusion-that-disappears-when-you-stare-at-it/all/
Wszyscy możemy włączyć już czarnego Messengera! Oto jak to zrobić
Ludzie w dzisiejszych czasach stają się coraz mniej otwarci, a wszystkiemu winna jest w pewnym stopniu technologia i kierunek jej rozwoju. Już prawie w ogóle nie musimy ze sobą rozmawiać bezpośrednio twarzą w twarz. Chcesz zamówić fachowca? Nie musisz nawet dzwonić, wystarczy że zamówisz przez internet. Chcesz zamówić taksówkę? Robisz to z poziomu aplikacji i nawet nie musisz rozliczać się z nim gotówką. Chcesz zamówić coś do jedzenia, jak na przykład pizzę? Nawet nie musisz z nikim rozmawiasz, wybierasz tylko odpowiednie opcje na stronie internetowej lub w aplikacji. 

Nawet randkowanie - a przynajmniej umówienie się na randkę - nie wymaga bezpośrednich interakcji twarzą w twarz. Robimy wszystko z poziomu aplikacji. Jednym z winowajców takiego stanu rzeczy jest oczywiście komunikator Facebooka, a więc Messenger. Korzysta z niego naprawdę wiele osób i niektórzy z nich nie wyobrażają sobie już bez niego życia. 

Niedawno twórcy wprowadzili jedną istotną zmianę, na którą czekało wielu z was - mowa o tzw. trybie nocnym. Jak jednak go uruchomić? Jest na to bardzo prosty sposób. Nie uwierzycie na czym on polega! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 04 marca 2019 o 18:03 przez e-wonsz
Dlaczego na szybach w autobusach i samochodach znajdują się te czarne kropki? Powód może was zaskoczyć
Każdy z nas od czasu do czasu podróżuje za pomocą transportu miejskiego. Mamy więc zwykle do wyboru tramwaje lub autobusy. Mieszkańcy stolicy mogą również wybrać metro. Mieszkańcy mniejszych miejscowości mają natomiast do dyspozycji dodatkowo niewielkie busy prywatnych przewoźników. Nawet jeśli mamy własny samochód, czasem sytuacja zmusza nas, abyśmy skorzystali z autobusu. 

Kiedy jedziemy już takim autobusem, to zwykle korzystamy z telefonu lub rozglądamy się dookoła. Czasem nawet zaczynamy zastanawiać się nad pewnymi rozwiązaniami konstruktorskimi, jakie zostały wykorzystane przy budowie pojazdu, którym się poruszamy. Na przykład możemy zastanawiać się dlaczego na szybach zwykle obecne są takie niewielkie czarne kropki przy krawędziach. Myśleliście kiedyś o tym? Jeśli tak i nie udało wam się wymyśli nic konkretnego, to mamy dal was odpowiedź. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 01 marca 2019 o 18:03 przez e-wonsz
Mężczyzna miał problemy z oddychaniem. Lekarz nie mógł uwierzyć, kiedy odkrył, co urosło w jego nosie
Mamy obecnie okres, w którym wiele osób łapie grypę lub przeziębienie. Wiąże się to zwykle z wieloma oczywistymi objawami, dzięki którym możemy bez problemu stwierdzić, że coś złapaliśmy. Co wtedy? Wizyta u lekarza, który bardzo często przepisuje jakieś antybiotyki, bierzemy zwolnienie z pracy/szkoły i zaczynamy się kurować. 

Wolne od obowiązków brzmi świetnie, jednak prawdziwa choroba wiąże się z wieloma uniedogodnieniami. Najgorszy chyba jest katar i zatkany nos, któremu zwykle towarzyszy ból głowy. Musimy wtedy oddychać przez usta i zużywać całą masę chusteczek. 

Kiedy jednak nie jesteśmy chorzy, a mimo to nasz nos jest zatkany? Co w takim wypadku robić? Najlepiej udać się do lekarza. Tak też zrobił nasz dzisiejszy bohater - 59-letni mieszkaniec Danii. Jednak najlepsze dopiero jest to, co lekarz odkrył we wnętrzu jego nosa. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 01 marca 2019 o 15:03 przez e-wonsz
Przed startem samolotu pasażer wrzucał do silnika maszyny drobne monety. Nie uwierzycie po co to robił
Żyjemy w czasach, w których latanie samolotem nie jest już żadną oznaką luksusu. Kiedyś faktycznie mogli sobie na to pozwolić nieliczni i musieli oni posiadać dość sporo pieniędzy, jednak w ciągu ostatnich kilku lat wszystkie zmieniło się niemal o 180 stopni. Przewoźnicy prześcigają się w promocjach i obniżkach cen biletów lotniczych sprawiając, że często przelot w dwie strony kosztuje nas mniej niż przejazd autobusem między dwoma dużymi miastami w Polsce. 

Latamy więc na wakacje, latamy na weekendy do europejskich stolic, latamy w sprawach zawodowych i latamy po prostu, żeby sobie polatać. Być może was to zdziwi, ale są ludzie, którym sprawia to ogromną radość i przyjemność, choć inni panicznie się tego boją. Strach jednak ma swoje podstawy, szczególnie kiedy słyszy się o takich akcjach, jak ta, którą poznacie dzisiaj. 

28-letni mężczyzna postanowił wrzucić kilka monet do silnika samolotu przed startem maszyny. Powód? Nie uwierzycie! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 28 lutego 2019 o 20:02 przez e-wonsz
Szczur utknął we włazie kanalizacyjnym bo miał zbyt dużo „zimowego tłuszczyku”. Nie uwierzycie ile kosztowała akcja ratunkowa
Niektórzy mówią, że każde życie jest cenne i nie należy wynosić jednego ponad inne. Dokładnie takiego samego zdania jest ratownik zwierząt Michael Sehr. Jak się pewnie już zdążyliście domyślić, jego nazwisko (podobnie zresztą, jak imię) nie brzmi zbyt swojsko. Jest tak, ponieważ pan ratownik pochodzi z Niemiec a konkretnie z miejscowości Bensheim w środkowej części kraju. Jakiś czas temu otrzymał dość nietypowe zgłoszenie. Mała dziewczynka zawiadomiła o szczurze, który utknął we włazie studzienki kanalizacyjnej. Ratownik nie zastanawiał się więc długo i wyruszył na akcję. 

Na miejscu okazało się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, niż można się było spodziewać.

„Obdarzony dużą ilością zimowego tłuszczyku szczur utknął na wysokości bioder we włazie - nie mógł się ruszyć ani do przodu, ani do tyłu”

- powiedział w rozmowie z lokalnymi mediami. 

Okazało się, że do pomocy potrzebna jest większa ekipa. Na miejsce przyjechał więc wóz strażacki z całym zastępem strażaków. Unieśli oni wieko studzienki i umożliwili w ten sposób wydostanie szczura. Wiele osób kwestionuje podobne rozwiązanie sprawy, bowiem wiązało się to przecież z ogromnymi kosztami, aby uratować życie jednego gryzonia. 

Zdjęcia z akcji trafiły do sieci gdzie spotkały się z masą pozytywnych reakcji i komentarzy. Cały problem był natomiast zgłoszony przez małą dziewczynkę, która w ramach podziękowania, podarowała ratownikowi rysunek szczura. 

Jak to jednak jest z tymi kosztami? W Polsce taka interwencja samej straży pożarnej kosztuje około 4 000 złotych. Do tego należy jednak doliczyć pracę samego ratownika zwierząt, która przecież również swoje kosztuje, oraz musimy wziąć pod uwagę fakt, że to są Niemcy, a więc koszt interwencji na pewno jest odpowiednio wyższy. 

Czy warto było czy też nie? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. A tutaj macie film z całej akcji. 

Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 28 lutego 2019 o 19:02 przez e-wonsz
70-latek zapłaci srogą grzywnę za komentarz na Facebooku. Najlepsza jest jednak dopiero jego teść
Teoretycznie w dzisiejszych czasach w Europie Zachodniej panuje wolność słowa. Oznacza to, że każdy ma prawo do publicznego wyrażania swoich poglądów i nikt nie powinien mu tego zabraniać. Czasem jednak stajemy w obliczu sytuacji bardzo kłopotliwych. Co jeśli czyjeś poglądy lub czyjaś opinia nie do końca jest miła dla innego człowieka? Co jeśli krytyka wcale nie jest mile widziana? 

Nie inaczej sprawy mają się w internecie. Użytkownicy często stąpają po bardzo cienkim lodzie, choć często sami nie zdają sobie nawet z tego sprawy. Nawet pisząc komentarze na Facebooku musimy uważać, co nasze palce wystukują na klawiaturze. Jeśli bowiem komuś się to nie spodoba, to za nasz błąd możemy słono zapłacić i to dosłownie. 

Podobna rzecz spotkała pewnego 70-latka, który za komentarz na Facebooku otrzymał grzywnę na wysoką kwotę. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 28 lutego 2019 o 16:02 przez e-wonsz
Tak wygląda dowód osobisty przyszłości! Zaprezentowano ostateczną wersję e-dowodów. Wejdą do użytku w tym roku
O nowych dowodach osobistych mogliście już usłyszeć co najmniej kilka razy. Na początku pojawiły się pierwsze doniesienia, potem mieliśmy do czynienia z tym, jak to wszystko ma funkcjonować w teorii, a teraz już możemy obejrzeć ostateczny projekt dokumentu. To właśnie on znajdzie się w posiadaniu wszystkich, którzy po 3 marca tego roku złożą wniosek o wydanie dowodu osobistego w Polsce. 

Co jednak zmieni się w stosunku do starego dokumentu? Przede wszystkim będziemy mieć znacznie więcej możliwości. Nowy dokument pozwoli nam na cały szereg cyfrowych operacji, które już dłużej nie będą wymagały od nas osobistych wizyt w urzędach. Będziemy mogli m.in. składać wnioski przez internet, ułatwi nam to rejestrację w przychodniach czy szpitalach i wiele innych. 

Sam dowód posiadał będzie dodatkowo tzw. kod CAN. Będzie on konieczny do używania funkcji elektronicznych dokumentu. Oprócz tego na dowodzie znajdziemy podpisy osobisty oraz kwalifikowany. Podpis osobisty będzie funkcjonował, jako nasz podpis elektroniczny. Jeśli ktoś nie będzie chciał mieć go na dokumencie, będzie musiał złożyć specjalny wniosek. Jednak jeśli po czasie jednak zdecyduje się na jego posiadanie, to będzie musiał wystąpić z prośbą o wydanie nowego dokumentu. Podpis kwalifikowany będzie dokładnie tym samym, czym podpis na dzisiejszych dokumentach. 

Na dowodzie znajdzie się oczywiście również specjalny chip. Zapisane w nim będą wszystkie informacje o jego posiadaczu, takie jak: imię, nazwisko, data urodzenia, numer PESEL oraz fotografia zapisana w wersji biometrycznej.

Proces wdrażania wszystkich funkcji nowego dowodu potrwa 10 lat - a więc tyle czasu, ile potrwa wymiana wszystkich starych dowodów osobistych na nowe e-dowody. Jeśli jednak data waszej wymiany wypada dopiero za kilka lat, a sami już nie możecie doczekać się nowego dokumentu, to będziecie mogli wymienić go wcześniej. 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 27 lutego 2019 o 21:02 przez e-wonsz
Duchowny na oczach całego tłumu wskrzesił martwego człowieka. Opublikowano nagranie „cudu”
Czasem spotykamy się z takimi informacjami, w przypadku których rozsądek podpowiada nam, że coś takiego nie jest w ogóle możliwe. W człowieku jednak drzemie coś takiego, co naszym przodkom kazało spróbować mleka krów, zakosztować lepkiej substancji, którą produkują w swoich gniazdach pszczoły i w ogóle wyruszyć w nieznane w celu zbadania nieodkrytych terenów. Tym czymś oczywiście jest ciekawość. 

Kiedy widzimy więc informację mówiącą nam o tym, że duchowny wskrzesił człowieka na oczach całego tłumu, to pierwszym co przychodzi nam do głowy, jest bardzo głośny śmiech. Potem jednak pojawia się ciekawość, która nakazuje nam sprawdzić, o co w tym wszystkim chodzi. 

Zdarzenie miało miejsce w Afryce Południowej. Pastor na oczach całej masy ludzi powołał do życia martwego człowieka - a przynajmniej sam tak twierdzi. Całe zdarzenie zostało zapisane na wideo, a więc sami macie możliwość zweryfikowania tego o czym cały czas mowa. 

Czy jednak rzeczywiście doszło do cudownego wskrzeszenia? Zapraszamy dalej! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 27 lutego 2019 o 19:02 przez e-wonsz
Na świat przyszedł najmniejszy chłopiec w historii medycyny! Nie uwierzycie, jakich był rozmiarów
Żyjemy w takich czasach, że medycyna potrafi zdziałać naprawdę wiele. Jest tego tak wiele, że niektórzy nawet mówią, iż medycyna czyni cuda. Oczywiście z cudami na ogół nie ma to zbyt wiele wspólnego, a jedynie wynika to z umiejętności lekarzy oraz zaawansowanej technologii, jaką dysponują. Wielu pewnie powiedziałoby, że podobny „cud” wydarzył się dość niedawno. 

Mowa o najmniejszym chłopcu, jaki przyszedł na świat w całej historii medycyny. Do zdarzenia doszło w Tokio w budynku Keio University Hospital. Chłopiec w momencie opuszczenia macicy swojej matki ważył dokładnie 268 gramów, a sama kobieta znajdowała się dopiero w 24 tygodniu ciąży. Dziecko było tak małe, że pasowało do złożonych dłoni dorosłego mężczyzny. 

Chłopczyk został zwolniony ze szpitala w zeszłym tygodniu, a spędził tam dokładnie 5 tygodni, w trakcie których przybrał na wadze niemal 3 kilogramy. Matka chłopca zdradziła w wywiadzie, że przez ten cały czas bała się o życie dziecka, ponieważ wątpiła, że tak maleńki człowiek będzie w stanie przeżyć. Na szczęście o dziecko dbano bardzo dobrze i opiekowano się nim. 
Poprzedni rekord należał do chłopczyka, który przyszedł na świat w Niemczech w 2009 roku i ważył zaledwie 274 gramy. Jeśli chodzi o dziewczynki to rekord należy do dziecka również urodzonego w Niemczech z tym, że w 2015 roku. Ta z kolei ważyła 252 gramy.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 27 lutego 2019 o 19:02 przez e-wonsz
Źródło: http://mainichi.jp/english/articles/20190227/p2g/00m/0na/007000c
Następna